Od gabinetu do sądu. Droga do sukcesu polskiego pioniera podologii

Od gabinetu do sądu. Droga do sukcesu polskiego pioniera podologii

Daniel Abratkiewicz, w sieci nazywany Znanym Podologiem, jako pierwszy w Polsce został biegłym sądowym w dziedzinie podologii. Jest założycielem Podolandu, czyli Centrum Podologiczno-Szkoleniowego we Wrocławiu, twórcą patentu UniBrace, stosowanego przez podologów na całym świecie oraz autorem książki Paznokcie problematyczne”, bestsellera skoncentrowanego na praktyce. Razem ze swoim zespołem przeszkolił już ponad 7 tysięcy osób, m.in: z Anglii, Portugalii, Kanady, USA, Grecji, Holandii czy Turcji, bo jak przekonuje, można być specjalistą i ekspertem w jednym. Choć to nie lada wyzwanie, bo gdy na co dzień oddycha się pracą”, ciężko znaleźć czas na inne rzeczy.  

 Jesteś podologiem, czyli kim właściwie? To wciąż nowe pojęcie w naszym kraju.

W dużym skrócie, mówiąc „podolog” mamy na myśli specjalistę od paznokci i stóp. I to się zgadza – tak wygląda nasza gabinetowa codzienność. Podologia jednak rozwija się bardzo dynamicznie i to w wielu kierunkach.  Dziś sporo specjalistów zajmuje się także urazami i chorobami paznokci u rąk, projektowaniem wkładek czy zaawansowaną diagnostyką. Współpracujemy z fizjoterapeutami, ortopedami, dermatologami i lekarzami innych specjalizacji. Zajmujemy się też prowadzeniem własnych gabinetów i firm. Moja definicja podologa wykraczałaby więc poza tę książkową. Sam uważam się za specjalistę od zmienionych chorobowo lub pourazowo paznokci. To główny obszar moich zawodowych zainteresowań. Wąska specjalizacja to dla mnie najlepsza droga. 

Co skłoniło Cię do zostania podologiem? 

Ponad 10 lat temu postanowiłem całkowicie zmienić swoją drogę zawodową, a różne życiowe perypetie skierowały mnie właśnie w stronę podologii. I chociaż często przyznaję, że opieka nad stopami innych nie była moją miłością od pierwszego wejrzenia, to szybko zacząłem lubić tę profesję, a jeszcze szybciej przerodziła się w ogromną pasję. Zaczynałem od pracy z pacjentami, ale szybko zacząłem szkolić. W międzyczasie sam doszkalałem się na różnych kursach zawodowych, w szkołach i na warsztatach. Nie miałem wtedy jeszcze planów budowania marki, tworzenia opatentowanych rozwiązań i narzędzi. To pojawiło się na kolejnych etapach. 

Czy jak zaczynałeś swoją przygodę z podologią, nie miałeś wrażenia, że to dość zapomniany obszar, spychany gdzieś na ostatnią pozycję w liście to do na rzecz naszego zdrowia? 

Wręcz odwrotnie! Szybko zrozumiałem, że w podologii jest ogromna przestrzeń do rozwoju, zarówno zawodowego, jak i technologicznego. Ostatnie lata to wielki wzrost świadomości pacjentów w zakresie dbania o zdrowie stóp. Tylko w 2024 roku przyjęliśmy w naszym centrum ponad 7700 pacjentów! W Podolandzie nie tylko pracujemy przy fotelu, ale i szkolimy ekspertów podologii z całego świata – do dziś przeszkoliliśmy ponad 7000 osób (m.in. z Polski, Anglii, Portugalii, Kanady, USA, Grecji, Holandii czy Turcji). 

Skoro jestesmy przy Podolandzie, jak udało Ci się zbudować podologiczne imperium? 

Podoland to moje ukochane dziecko. Powstał z pasji i rozwijał się stopniowo, razem ze mną. Mamy za sobą ponad dekadę pięknej historii. Pochwalę się, że chwilę przed 10. urodzinami otrzymaliśmy certyfikat ISO 9001:2015 w zakresie: Szkolenia z zakresu podologii. Sprzedaż kosmetyków i narzędzi podologicznych. Świadczenie kompleksowych usług podologicznych”. To był dla mnie najlepszy prezent. Ale nie myśl, że mój zespół i ja mamy zamiar osiadać na laurach! Nie ukrywam, że za sukcesem mojej firmy stoi nie tylko świetny team, ale też wyrzeczenia, czasem brak wolnego czasu i nieprzespane ze stresu noce. Czy było warto? Oczywiście! Ale gdyby praca nie była moją pasją, byłoby znacznie trudniej… 

Widziałam i słyszałam, że na scenie czujesz się jak ryba w wodzie. Co Ci dają szkolenia?

Kontakt z innymi ekspertami i dzielenie się doświadczeniem, a to bardzo lubię. Szkolimy specjalistów w Polsce i na świecie, odwiedzamy największe branżowe targi, prowadzimy zajęcia na uczelniach, posiadamy 19 oficjalnych dystrybutorów na całym globie. Nie wytrzymałbym zamknięty cały dzień w biurze. Ja potrzebuję interakcji, lubię gdy coś się dzieje. To też świetny sposób na nawiązywanie nowych kontaktów. 

Zostałeś pierwszym w Polsce biegłym sądowym w dziedzinie podologii. Skąd krok w stronę sądownictwa?

Chciałem przecierać szlaki i pokazać, że można! Poza tym dobrze znam się na tym, co robię i chętnie podejmuję takie wyzwania. Niedawno kolejna osoba z mojego zespołu została biegłą sądową z zakresu podologii. Więc jest nas coraz więcej! Ja sam mam już na koncie opinie wydane do kilku spraw, ale oczywiście nie mogę za dużo o nich mówić. Ściśle tajne!

Książkę też napisałeś. Czy „Paznokciami problematycznymi” chciałeś zwrócić uwagę na obszar podologii, nieco pomijany w naszym codziennym zdrowiu. 

Napisałem książkę, ponieważ chciałem podzielić się swoim doświadczeniem, ale też pokazać, jakie realnie efekty osiągam w swojej pracy. Jest w niej ponad 70 przypadków – dokładnie opisanych i udokumentowanych zdjęciami. Wielu ekspertów mówi o swojej pracy, ale nie ma dokumentacji, która by potwierdzała ich rezultaty. Ja je mam i chciałam się nimi podzielić, a jednocześnie dać gotowe rozwiązania mniej doświadczonym koleżankom i kolegom po fachu. Zainteresowanie ekspertów z innych krajów było dla mnie pewnym zaskoczeniem, ale też informacją, że takich fachowych publikacji brakuje. Dziś książka dostępna jest po polsku, angielsku, rosyjsku, serbsku i węgiersku. Zdradzę też, że szykujemy kolejną edycją – tym razem po hiszpańsku! 

Daniel Abratkiewicz i jego autorska książka. Fot. Archiwum prywatne.

Jakby tego było mało, stworzyłeś klamrę UniBrace.  Do czego służy i na czym polega jej fenomen? 

Opatentowany system do korekcji wrastających i wkręcających się paznokci UniBrace jest innowacyjnym narzędziem pozwalającym na tworzenie indywidualnych klamer ortonyksyjnych. Dzięki opatentowanemu mechanizmowi działania, umożliwia przygotowanie klamry w ściśle określonym kształcie – w prosty i szybki sposób. To ogromne ułatwienie w pracy podologa, a dla pacjenta skuteczna i bezpieczna terapia wrastających i wkręcających się paznokci, pozwalająca uniknąć chirurgicznego usuwania płytki paznokciowej. UniBrace zapewnia skuteczność, jakiej nie oferowało żadne inne narzędzie, i rozwiązuje problemy, wobec których medycyna bywała dotąd bezradna. Opatentowany system dostępny jest dziś w 19 krajach, m.in. w Kanadzie, USA, Portugalii, Wielkiej Brytanii, Norwegii, Irlandii. W samym tylko 2024 roku niemal 500 podologów z całego świata przeszło te specyficzne szkolenia. Wykształciliśmy też grono Certyfikowanych Instruktorów Systemu UniBrace – jest ich 16 w Polsce oraz 17 na świecie – w Wielkiej Brytanii, Kanadzie, Niemczech, Szwecji, Irlandii, Litwie, Słowacji, Austrii, Węgrzech, Czechach, Bułgarii, Grecji, Serbii, Gruzji, Bośni i Hercegowinie.

Dlaczego zdecydowałeś się na produkcję własnej linii kosmetyków? To dość odważny krok, jeśliby wziąć pod uwagę zewsząd zalewające nas drogeryjne specyfiki.

Ponieważ brakowało mi na rynku profesjonalnych produktów wspierających zabiegi podologiczne. Linia Podo składa się z dziewięciu kosmetyków – właśnie dołączyly do niej kolejne dwa: sól i peeling. Krem PodoBaby, który może być stosowany od 1. miesiąca życia, otrzymał w 2022 roku wyróżnienie w kategorii Innowacja na 43. Kongresie Targów LNE. Jestem z tych kosmetyków bardzo dumny i cieszy mnie, że nasi klienci tak bardzo je lubią.

Zastanawia mnie jak radzisz sobie z byciem ekspertem, szkoleniowcem i przedsiębiorcą w jednym? Wiele osób uważa, że nie da się tego wszystkiego pogodzić. 

Uważam, że się da, choć przyznaję, że to duże wyzwanie. Ja właściwie oddycham moją pracą, ale to też oznacza, że często brakuje mi czasu na bardziej przyziemne sprawy. Na szczęście, moi najbliżsi są bardzo wyrozumiali (śmiech). Oczywiście nie jestem samotną wyspą – moja firma to ludzie, którzy tworzą zgrany team. Jak w każdym zespole mamy swoje wzloty i upadki, ale to normalna sprawa. Grunt, że się nam chce i idziemy do przodu. 

Daniel Abratkiewicz – człowiek o wielu talentach. Podolog czuje się na scenie jak ryba w wodzie. Fot. Archiwum prywatne.

Czym nas zaskoczysz w przyszłości? Pojawiły się już nowe projekty na horyzoncie?

Jak już wspominałem, w sprzedaży właśnie pojawiły się nasze dwa nowe kosmetyki Podo. Poza tym podbijamy kolejne kraje i rynki. Angażuję się też mocno w działania edukacyjne i tu dużo będzie się działo. Więcej jest mnie także w mediach lifestylowych, bo chciałbym, żeby na temat podologii mówiło się więcej. Jestem przekonany, że nasze stopy na to zasługują!

Dlatego na Instagramie pokazujesz metamorfozy paznokci, które leczysz? Dostrzegam tu pewną sprzeczność. Przecież to platforma, która kocha wyszukaną estetykę, a chore paznokcie nie zachwycają wyglądem. A jednak ludzi fascynują twoje posty. Jak myślisz, co za tym stoi? Strategia marketingowa? Zmiana podejścia do podologii wśród społeczeństwa? Efekt przed i po?

Myślę, że to taki sam fenomen, jak w przypadku programów typu dr. Pryszczylla – na to po prostu nie można przestać patrzeć (śmiech). Poza tym, obejrzenie takiego filmiku daje poczucie, że inni też mają problemy ze stopami i paznokciami, i że da się je rozwiązać. Poza tym te filmiki to też wyszukana estetyka – tylko w nieoczywistym kierunku.

Mówiłeś, że instagramowe konto Znanego podologa nazwałeś dla przekory „znanym”, a teraz spójrz – naprawdę stałeś się znanym podologiem. Jakie to uczucie? 

Bardzo dobre! Czuję, że zapracowałem mocno na to, gdzie dziś jestem i mam zamiar ten moment dobrze wykorzystać. Moje 5 minut trwa już stosunkowo długo i wierzę, że jeszcze trochę je przedłużę. Dla dobra paznokci i stóp!

Angażujesz się w tyle projektów, zastanawia mnie, jak znajdujesz czas na Instagrama. Prowadzisz swoje konto sam? 

Media to dziś popularność i zasięgi, ale ja zacząłem od tego, że byłem ekspertem i na tym budowałem i nadal buduję swoją rozpoznawalność. To moim zdaniem słuszna droga. Nad swoim Instagramem czuwam sam. Sam go prowadzę. Przychodzi mi to naturalnie, choć czasem wiem, że za dużo siedzę z telefonem w ręku. A dzięki temu, że w mediach społecznościowych jestem autentyczny – otwarty, z poczuciem humoru – ludzie nie wstydzą się mówić mi o swoich problemach. 

Daniel Abratkiewicz, Znany Podolog. Fot. Archiwum prywatne.

A co musi się wydarzyć na naszych paznokciach, abyśmy wiedzieli, że musimy się niezwłocznie udać do podologa? 

Jakiekolwiek zmiany w obrębie paznokci czy skóry stóp, które zwracają naszą uwagę lub powodują dolegliwości bólowe powinny stać się impulsem do umówienia wizyty. Nawet jeśli paznokieć nie boli, ale zmienia kolor – lepiej się nim zająć. Moim marzeniem jest, żeby wizyty w gabinecie były profilaktyką, czyli działamy zanim coś się stanie i uczymy się dbać o stopy, a nie czekamy do momentu, kiedy dolegliwości utrudniają nam codzienne funkcjonowanie. Chciałbym, aby pacjenci przychodzili do podologa także profilaktycznie. Tak, jak raz na rok odwiedzają stomatologa. 

Jak zmieniła Cię praca, którą na co dzień wykonujesz? Czego uczy? Przed czym przestrzega? Czy gdybyś mógł cofnąć czas, robiłbyś w życiu to samo?

Nie wiem czy mnie zmieniła, raczej pozwoliła mi w pełni się rozwinąć. Czasem stopy pacjentów uczą mnie cierpliwości, czasem zaskakują, ale mam przeświadczenie, że nie ma problemu bez rozwiązania. Nie myślę o cofaniu czasu, skupiam się na tym, co jeszcze przede mną. A jestem przekonany, że całkiem sporo! Przez 10 lat pracy w branży podologicznej zrobiłem naprawdę dużo, ale wcale nie jestem znudzony czy spełniony. Mam sporo planów i na pewno jeszcze nie raz Was zaskoczę. Zachęcam do śledzenia mojego Instagrama – pojawiła się tam nowa seria filmików edukacyjnych, w której wyjaśniam czy szklana tarka to zło, jak walczyć z odciskami i dlaczego najnowsze gadżety z drogerii nie zawsze są dobrym pomysłem. Wpadajcie na @znany_podolog.